czwartek, 29 grudnia 2011

"Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie..."

"Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie..."

Autorem artykułu jest Agata Jeruszka



Reportaż napisany na podstawie książki Ewy Kurek-Matiunin, o takim samym tytule - "Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie...". Wydawnictwo TAKT, Lublin 1992 r.

II wojna światowa. Do warszawskiego domu Rodziny Maryi przychodzi mała dziewczynka. Wychudzona, blada, niepodobna do człowieka, zwłaszcza do dziecka. Przed chwilą Niemcy zabili jej tatę i mamę. Prosi Marię Sawicką, furtiankę tego domu, żeby została jej matką.

Mały Rysiek Peiper i Urszulka Peiper też znaleźli schronienie w domu Rodzin Maryi przez cały czas trwania wojny.

Lee uratowały siostry w klasztorze sióstr Rodziny Maryi z Brwinowa.

Rachelę, po tym jak jej matka zabiła siebie i 3-letnią siostrę Racheli uratowały siostry Józefitki. Odstawiona do klasztoru przez ludzi, którzy przez jakiś czas dawali jej schronienie, teraz znalazła je u sióstr. Siostra Roberta była dla niej jak matka i tak pozostało przez wiele lat po wojnie.

Frania Aronson też przeżyła dzięki siostrom z klasztoru. Po ucieczce z domu, w którym się ukrywała w Stanisławowie, a który Niemcy ostrzelali znalazła schronienie u sióstr. Wyrobiły jej dokumenty, kenkartę, podarowały życie. Przebywała u nich do 1944 roku od lutego 1943.

Doktor Anna, uratowana w klasztorze w Rabce – tak – została uratowana, ale zyskując życie straciła wiarę w całą instytucję zakonną, gdy z pustym brzuchem zobaczyła suto zastawiony stół sióstr opiekujących się nią i innymi dziećmi, gdy jedna z sióstr otruła ulubionego kota wszystkich dzieci.

Julka uratowały siostry sercanki. Po ucieczce od Marii Wójcik, która oprócz niego ukrywała kilkoro innych dzieci, złapali go Niemcy. Załadowali go do bydlęcego wagonu. Przez malutkie okna z wagonu ludzie wyrzucali dzieci, do których strzelali uzbrojeni w karabiny, stojący na schodkach każdego wagonu niemieccy żołnierze.

Julek został wyrzucony po trzech dniach jazdy. Przeżył upadek, przeżył ostrzeliwanie go przez żołnierzy. Dostał tylko w nogę.

W końcu trafił do sióstr, stamtąd do księży salezjanów. Jest jednym z około 1500 dzieci uratowanych w klasztorach podczas II wojny światowej.

Jednym z około 1500 żydowskich dzieci uratowanych w polskich klasztorach. Czy liczba byłaby mniejsza czy większa gdyby nie chodziło o dzieci żydowskie? Albo gdyby nie chodziło o polskie klasztory. W jakim stopniu liczy się tutaj narodowość? Czy w ogóle się liczy?
Nie. Liczy się człowiek. Żydzi, Polacy to po prostu ludzie.

---

Agata Jeruszka


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz